Każdy dom gra trochę inaczej — i to zwykle ta wersja jest „prawdziwa”. W obu grach ustawiasz zasady tak, jak gra się u Ciebie, a nie uczysz się cudzych.
Na Androida, za darmo, bez reklam i bez konta.
Najczęstsza skarga na aplikacje do Tysiąca brzmi „to nie ma nic wspólnego z grą w tysiąca”. Zwykle nie chodzi o błąd, tylko o to, że autor zaszył swój wariant na sztywno. Poniżej jest lista tego, co u nas jest przełącznikiem — a komputer potrafi grać każdym ustawieniem, nie tylko domyślnym.
Skarga na aplikacje z Makao mieści się w jednym zdaniu: „to nie jest makao”. Dlatego gra startuje kanonem — tym, który zna każdy, kto grał w domu albo na kurniku: dwójki i trójki biorą i sumują się, czwórka to strata kolejki, walet żąda figury, as koloru, król kier i król pik biją po pięć kart, a dama idzie na wszystko. Reszta to Wasze zasady domowe. Wszystkie są w aplikacji od pierwszej partii, w jednym miejscu, za darmo — i komputer gra każdym ustawieniem, nie tylko domyślnym.
W Tysiącu karta zagrana w tej lewie leży przy tym, kto ją zagrał, a nie w rzędzie na środku. Zgarnięte lewy piętrzą się obok jako stosik. Kto bierze, widać po tym, że karty jadą do niego — tak jak na prawdziwym blacie.
Makao stoi na tym samym blacie. Ręka układa się w rzędy i cała jest widoczna naraz — nawet gdy urośnie od kar, nie trzeba jej przewijać ani szukać karty pod kartą. Dotknięcie karty ją zagrywa, dotknięcie talii dobiera, a podpis pod talią mówi z góry, co zrobi to dotknięcie: „Dobierz” albo „Dobierz 5”.
Nad stołem stoją żetony ze stanem gry — „Kolor: ♥” po asie, „Żądanie: 7” po walecie, „+5 do dobrania”, „czeka 1” przy czwórce i złote „MAKAO!”, gdy komuś została jedna karta. Żetony nie chowają się przy większej czcionce: gdy na ekranie robi się ciasno, ustępuje wszystko inne, tylko nie one.
Karta w ręce zajmuje istotną część szerokości ekranu — tak, żeby dało się w nią trafić palcem bez celowania.
Podniesiony względem systemowych domyślnych. Aplikacja znosi też powiększenie czcionki ustawione w telefonie.
Żadnych przeciągnięć, przytrzymań ani ukrytych interakcji. Wszystko, co da się zrobić, widać na ekranie.
Każda z nich odpowiada na konkretną skargę, która wraca w recenzjach gier karcianych na Androida.
Cała rozgrywka liczy się na telefonie. W pociągu, w piwnicy i na działce działa tak samo — i tak ma zostać, niezależnie od tego, co jeszcze kiedyś dojdzie obok. Wersja, którą pobierasz dzisiaj, nie ma nawet uprawnienia dostępu do internetu; możesz to sprawdzić w ustawieniach systemu.
Komputer nie chodzi po zaszytym scenariuszu — liczy, co mu się opłaca, i widzi dokładnie tyle, co Ty. Każdą wersję, w obu grach, sprawdzamy turniejem na dziesiątkach tysięcy partii.
Nie ma logowania, nie ma profilu, nie ma nic do założenia. Instalujesz i grasz — i to jest droga podstawowa, a nie wersja okrojona dla tych, którzy nie chcą się rejestrować.
Ustawienia i historia partii leżą na urządzeniu i znikają razem z odinstalowaniem. Nie zbieramy danych i nic nie wychodzi z telefonu samo. Statystyki gry wychodzą wyłącznie wtedy, gdy wyślesz je przyciskiem — opisujemy to w polityce prywatności.
Tysiąc był pierwszy, bo jest najtrudniejszy do zrobienia dobrze. Makao siadło obok niego na tej samej zasadzie: wariant domowy to ustawienie, a nie prośba do autora. Kolejne gry idą tą samą drogą.
W przygotowaniu.
Rozważane — podajecie sobie urządzenie dokoła stołu.